Dojazdy do szpitali, hotel, leki, wizyty u lekarzy
Dojazdy do szpitali, hotel, leki, wizyty u lekarzy
Our users created 1 256 786 fundraisers and raised 1 435 371 289 zł
What will you fundraise for today?
Description
Cześć jestem Zuzanna. Jestem mamą małego Jasia oraz żoną Martina, dla którego została utworzona ta zbiórka.
Wszystko zaczęło się w grudniu ubiegłego roku od nagłych, silnych bóli głowy, nudności i zasłabnięć.
Po Świętach Bożego Narodzenia mąż z powodu narastających bóli głowy oraz wymiotów i omdleń zgłosił się do neurologa. Po wizycie został skierowany na rezonans magnetyczny. Nie tracąc czasu pojechaliśmy kolejnego dnia prywatnie- i od tego się zaczęło. Po wykonanym rezonansie radiolog wykonujący opis zwrócił się do męża, że nie ma dla niego dobrych wiadomości i musi natychmiast trafić na SOR, ponieważ została uwidoczniona zmiana patologiczna w prawej półkuli mózgu, której towarzyszył bardzo duży obrzęk przez co doszło do przesunięcia prawej półkuli na lewą oraz uciśnięcie hipokampu. Już na SOR-ze miał wykonaną dodatkową tomografię komputerową. Na drugi dzień został przetransportowany na oddział neurologii do szpitala im. Ludwika Perzyny w Kaliszu- tam po raz pierwszy usłyszeliśmy diagnozę- guz mózgu pochodzenia glejowego. Następnie lekarz dodał: "Zostało Panu dwa miesiące pełnej motoryki i około roku życia." Po tych słowach świat nam się zawalił, ponieważ doktor, który przyszedł z tą wiadomością nie był w stanie nam pomóc twierdząc, iż guz jest w miejscu, którym nie podejmie się operacji a każda ingerencja będzie pogarszała jego stan. Po wielu mailach, telefonach, wiadomościach do różnych lekarzy nadszedł czas na spotkanie, które ukazało światełko w tunelu. Neurochirurg Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu po rozmowie, przedstawieniu przeze mnie opisu oraz zdjęć rezonansu magnetycznego męża stwierdził, że podejmie się operacji, która odbyła się już tydzień później. W wyniku histopatologicznym guza okazało się, że jest to rodzaj glejaka: Astrocytoma IDH mutant G2 (2 stopnień złośliwości). Niestety guz był tak duży, że nie udało się go usunąć w całości. Po konsylium mąż został zakwalifikowany do protonoterapii w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Krakowie. Terapia będzie odbywała się w trybie ambulatoryjnym. Mąż z powodu możliwości wystąpienia napadów padaczkowych musi być pod stałą opieką co wyklucza abym mogła choć na parę godzin wrócić do pracy. Wyjazdy, pobyty w hotelach, leki, wizyty u innych lekarzy m.in. okulisty a w dalszej kolejności rehabilitacja, która również może być pomocna niosą za sobą dodatkowe koszta, które nie są małe.
Podsumowując zbieramy na wyjazdy, hotele, wizyty u lekarzy, dietę a w dalszej kolejności rehabilitację.
Każda najdrobniejsza wpłata na dla nas ogromne znaczenie.
W imieniu moim, mojego męża i naszego synka bardzo dziękujemy za wsparcie i pomoc.❤️

There is no description yet.
Create a tracking link to see what impact your share has on this fundraiser. Find out more.
Create a tracking link to see what impact your share has on this fundraiser. Find out more.
Bardzo wszystkim dziękujemy.❤️ Nie spodziewałam się tak dużego odzewu. Za nami pierwsze wyjazdy do Krakowa m. in. na rezonans magnetyczny, tomografię komputerową i wykonanie specjalnej maski termoplastycznej do protonoterapii, aby następnie zrobić tomografię i "zmapować" mózg w jakie miejsce najlepiej będzie uderzyć wiązka protonów. A co to dokładnie protonoterapia? Najprościej tłumacząc to nic innego jak zwykła radioterapia z tym, że wiązki protonów przy użyciu cyklotronu są tak rozpędzanie, aby wiązka protonów uderzyła tylko w chore komórki nie uszkadzając zdrowych jak przy zwykłej radioterapii. Dlatego też robiona jest specjalna maska. Sama sesja jest dość krótka ok. 30minut (Martin będzie musiał ich mieć 30) jednak ułożenie w odpowiedniej pozycji zajmuje większość tego czasu. Przed nami czekanie na telefon, aż Martin będzie mógł przyjechać na pierwszą sesję.☺️